Witajcie dziewuszki moje kochane!!
Trzy tygodnie urlopu tak zleciały że aż sie nie wracać do pracy i innych przyziemnych spraw.
Może pokrótce streszczę wam mój wypad do Polski.
Zapraszam do oglądania.
Ruiny zamku w Mirowie . Zamek nr1
Zamek w Mirowie
Widok na tatry z Gubałówki
Dla odmiany widok z Kasprowego Na Gubałówkę
Zawsze chciałam zjeść w knajpie gdzie były przeprowadzane Kuchenne Rewolucje. I moja siostra spełniła to marzenie. Jedliśmy niedaleko Krupówek w Obrochtówce. Moja opinia jest taka : nie wrócę. bardzo duszno w restauracji, a porcje podawane na ilość nie na jakość. I wszystko dekorowane pomarańczą i roszpunką. Na talerzu pierogi ruskie.
I ostatni z zamków na mojej drodze ruiny zamku w Rabsztynie.
Jako dzieciak uwielbiałam się tam bawić.
Wyjazd do domu był tak cudowny że aż chce sie wracać.
A wracając do drugiego tematu to dalej dziergam robótkę z zeszłego miesiąca
A do czytania mam takie cuda. Zapowiedziałam rodzinie że jak mają mi sprawiać radość to ja sobie życzę zebrać kolekcję Jeżycjady. I tak powolutku mi będzie książeczek przybywać.
Mam nadzieję że was nie zanudziłam i zapraszam do MAKNETY
Trzy tygodnie urlopu tak zleciały że aż sie nie wracać do pracy i innych przyziemnych spraw.
Może pokrótce streszczę wam mój wypad do Polski.
Zapraszam do oglądania.
Ruiny zamku w Mirowie . Zamek nr1
Zamek w Mirowie
Widok na tatry z Gubałówki
Widok z Gubałówki na Kasprowy Wierch
Dla odmiany widok z Kasprowego Na Gubałówkę
Zawsze chciałam zjeść w knajpie gdzie były przeprowadzane Kuchenne Rewolucje. I moja siostra spełniła to marzenie. Jedliśmy niedaleko Krupówek w Obrochtówce. Moja opinia jest taka : nie wrócę. bardzo duszno w restauracji, a porcje podawane na ilość nie na jakość. I wszystko dekorowane pomarańczą i roszpunką. Na talerzu pierogi ruskie.
I ostatni z zamków na mojej drodze ruiny zamku w Rabsztynie.
Jako dzieciak uwielbiałam się tam bawić.
Wyjazd do domu był tak cudowny że aż chce sie wracać.
A wracając do drugiego tematu to dalej dziergam robótkę z zeszłego miesiąca
A do czytania mam takie cuda. Zapowiedziałam rodzinie że jak mają mi sprawiać radość to ja sobie życzę zebrać kolekcję Jeżycjady. I tak powolutku mi będzie książeczek przybywać.
Nie zanudziłaś :)
OdpowiedzUsuńPiękne widoki pokazałaś.
Na zamku w Mirowie byłam ale jak był w trakcie odnawiania.
Pozdrawiam
Pięknymi widokami nie można się znudzić. I w moim mieście były "Kuchenne rewolucje" i choć lokal tuż za rogiem, to jakoś trafić do niego nie mogę. "Jeżycjadę" uwielbiam i dopiero co skończyłam czytać "Feblika". Za każdym razem gdy pojawia się nowa część serii postanawiam, że skompletuję całość, ale póki co na postanawianiu się kończy, a Musierowicz wypożyczam z biblioteki. Kolory robótki przepiękne. "Drugi wątek" ciekawy, choć nie na tyle, żebym całą Chmielewską chciała przeczytać.
OdpowiedzUsuńWcale się nie dziwie, że dziergasz dwa miesiące...jak ty takie piękne miejsca zwiedzasz:D
OdpowiedzUsuńGóry uwielbiam.
Pomarańcza do pierogów? To ja już wolę "zwyczajne" przydrożne bary!
OdpowiedzUsuńAżebyś wiedziała, mój tata zamówił schabowego z ziemniakami i dostał a jakże przepiąkną dekoracje z pomarańczy i roszpunki, to chyba jakiś krzyk mody czy co?
UsuńUwielbiam książki Chmielewskiej..i zazdroszczę takiego urlopu.
OdpowiedzUsuńCudowna wyprawa! Uwielbiam zamki i ruskie pierogi!:)) Bardzo dawno nie byłam w górach. Przepiękne widoczki!
OdpowiedzUsuń